Dochodzenie swoich praw w sądzie przez przedsiębiorców może być nawet 70% tańsze

Arbitraż online alternatywą dla sądów powszechnych

Według różnych szacunków arbitraż online jest nawet o 70% tańszy od tradycyjnych sądów, szczególnie w przypadku spraw, w których wartość sporu przekracza 200 tys. złotych. Warto o tym głośno mówić, ponieważ w tym roku po raz kolejny wzrosły opłaty sądowe w sądach powszechnych. Niektóre czynności czy wpisy zdrożały nawet kilkakrotnie. O tym jakie koszty czekają na przedsiębiorców chcących dochodzić swoich praw na wokandzie i jak łatwo ograniczyć wydatki z tym związane nawet o 70% korzystając z elektronicznego arbitrażu opowiada Robert Szczepanek, współtwórca ULTIMA RATIO, pierwszego w Polsce elektronicznego sądu polubownego tworzonego przy współpracy ze Stowarzyszeniem Notariuszy RP.

Końcówka 2019 roku to zmiany w tabeli opłat sądów powszechnych. Za niektóre czynności prawne przedsiębiorcy będą musieli zapłacić niekiedy nawet kilkaset procent więcej. Przykładowo, powód dochodzący w postępowaniu zwrotu 5.000 złotych należności przed zmianą musiał uiścić jedynie 100 złotych – obecnie kwota ta wzrosła do 400 złotych. Z kolei ten domagający się niebagatelnej kwoty 3 000 000 złotych przed wejściem w życie nowych przepisów zapłaciłby „jedynie” 100.000 tysięcy, a teraz powinien liczyć się z kosztami rzędu 150.000. To dla kieszeni wielu przedsiębiorców znaczne obciążenie. A trzeba pamiętać, że na tym nie koniec sądowych wydatków.

„W grę wchodzą także inne koszty, jak chociażby koszty dojazdów do sądu – i to zarówno przedsiębiorcy jak i jego prawnika. Inne koszty również mogą zaskoczyć – jak choćby zaliczki na świadków, opłaty od apelacji, koszty druku, kopiowania, poczty oraz koszty osobowe związane z obsługą tych wszystkich czynności. Dodatkowo, jeżeli pełnomocnik przedsiębiorcy musi dojechać na rozprawę do innego miasta, wówczas żąda z reguły wynagrodzenia za cały dzień pracy – komentuje Robert Szczepanek, współzałożyciel Ultima Ratio, e-arbitrażu dla przedsiębiorców.
Najważniejszym jednak „wydatkiem” z jakim muszą liczyć się przedsiębiorcy oddający sprawy w ręce sądów powszechnych jest czas, który zamiast na pracę poświęcają na podróż oraz stawiennictwo w sądzie. Według różnych szacunków, dzień nieobecności prezesa firmy z sektora MŚP – nieuczestniczenie w spotkaniach, niepodejmowanie decyzji, nieodpowiadanie na maile i telefony – kosztuje nawet 20 tysięcy złotych. Niemałe koszty jak dla małej bądź średniej firmy – pieniądze, które znacznie lepiej byłoby przeznaczyć na rozwój biznesu czy inwestycje.

„Alternatywą dla sądów powszechnych, pozwalającą szybciej i taniej odzyskać należności, są sądy arbitrażowe działające online. W Ultima Ratio, pierwszym elektronicznym sądzie polubownym, opłaty związane z prowadzeniem sprawy są nawet o 70% szczególnie przy sprawach, w których wartość przedmiotu sporu przekracza 200 tysięcy złotych. Nie ma też wydatków związanych podróżami do sądów oraz kosztów straconego czasu. W Ultima Ratio wszystkie formalności załatwia się bowiem nie wychodząc z biura. To pozwala znacznie ulżyć kieszeni przedsiębiorców – dodaje Robert Szczepanek, współzałożyciel Ultima Ratio.

Nominalnie za pozew w sprawie o wartości sporu ponad 200 tys. złotych zapłacimy w sądzie tradycyjnym 5%, nie więcej jednak niż 200 tys. złotych. A w arbitrażu on-line Ultima Ratio w sprawach o wartości sporu od 200 tys. do 800 tys złotych – 8.400 zł plus 2% od nadwyżki ponad 200.000 zł. W sądach powszechnych należy do tego doliczyć dodatkowe koszty, gdy tymczasem w sądzie on-line to całość ponoszonych wydatków.

Warto jednak zaznaczyć, że powyższe koszty mają sens jedynie w momencie, gdy uda nam się wygrać sprawę i odzyskać należności, o które tak zaciekle walczyliśmy. Komornik ściąga je wówczas wraz z zaległymi fakturami. Niestety, ogólnodostępne dane mówią, że skuteczność egzekucji komorniczych to jedynie 20 procent. Oznacza to, że w przypadku pozostałych 80% spraw firmy płacą koszty sądowe, koszty dojazdów na rozprawy, koszty straconego czasu oraz wynagrodzenia prawników zupełnie na próżno. Kosztów tych, tak jak i zaległych faktur, nigdy bowiem nie uda się odzyskać. Wszystko dlatego, że sprawy w sądach powszechnych trwają niemiłosiernie długo – od kilkunastu miesięcy do nawet dwóch czy trzech lat. Po tym czasie większość należności jest praktycznie nie do odzyskania – dłużnicy w między czasie bankrutują, a pieniądze znikają. Jak wynika z raportów firm windykacyjnych, o ile po trzech miesiącach wierzyciel ma jeszcze 80% szans na odzyskanie należności od swojego dłużnika, o tyle po roku szanse te spadają do 10%.
Z tego punktu widzenia Ultima Ratio wydaje się być jeszcze bardziej atrakcyjną alternatywą wobec powolnych sądów państwowych. Regulaminowy czas trwania spraw przed tym sądem to zaledwie 3 tygodnie, choć praktyka pokazuje, że wyroki zapadają już po 11 dniach. A 11 dni to czas zdecydowanie zbyt krótki, by pieniądze wierzyciela dało się puścić w obrót albo próbować niepostrzeżenie wyzbyć się majątku i zbankrutować.

Authors

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o
Top